Uwaga na fałszywe ogłoszenia o pracy. Przestępcy czyhają na nasze dane

Kurier PAP | 27.12.2016 | komentarze (0)

Dane dotyczące tożsamości osób zbierane są w internecie często za pośrednictwem fałszywych ogłoszeń o pracy, które nie wzbudzają żadnych podejrzeń - mówi w rozmowie PAP pełnomocnik do spraw utworzenia biura ds. cyberprzestępczości Komendy Głównej Policji podkom. Dominik Rozdziałowski.

Dane dotyczące tożsamości osób zbierane w sieci można podzielić na dwie grupy. Pierwsza grupa to dane osobowe, które można wykorzystać w celach biznesowych, głównie z różnych portali społecznościowych.

Takie dane najczęściej zbierane są legalnie i wykorzystywane przez różne firmy. "Brytyjczycy oszacowali, że roczna wartość danych umieszczanych w internecie przez jednego człowieka, którą można by sprzedać korporacjom i firmom, wynosi ok. 8 tys. funtów. To są dane przez nas umieszczane - dobrowolnie - w sieci" - powiedział Rozdziałowski.

Druga grupa danych osobowych, to te zbierane w celach przestępczych. "Najcenniejsze dla przestępców są dane pełne, takie, które można wykorzystać, żeby stworzyć nasz cały wirtualny profil. Dzięki temu można go potem użyć do popełnienia przestępstwa" - podkreślił podkom. Rozdziałowski.

Jak wyjaśnił, najpopularniejszą metodą zbierania tego typu danych są np. fałszywe ogłoszenia o pracy, niewzbudzające żadnych podejrzeń. "Wystarczy wysłać CV. Sprawcy na stronie ogłoszenia odsyłają do specjalnego gotowego już formularza CV, w którym trzeba podać wszystkie dane, w tym m.in. numer PESEL, numer dowodu osobistego, dane rodziców" - wskazał Rozdziałowski.

Takie dane są niezwykle cenne, bo mogą pozwolić na założenie przez internet konta w dowolnym banku.

"Naszą czujność powinno budzić, gdy potencjalny pracodawca zwraca się do osoby, która złożyła CV, aby celem weryfikacji dokonała przelewu w wysokości jakiejkolwiek, nawet symbolicznej kwoty z posiadanego przez siebie konta na rachunek ogłoszeniodawcy, rzekomo w celu potwierdzenia prawdziwości przedstawionych danych w CV" - wyjaśnił.

Rozdziałowski powiedział, że w rzeczywistości okazuje się, iż numer konta, na który ma zostać zrobiony przelew został założony przez przestępcę na podstawie przesłanych danych z CV.

"Może to uwiarygodnić i zweryfikować naszą tożsamość z punktu widzenia banku. Przestępca dzięki temu może teraz bez przeszkód otwierać kolejne konta, otrzymać kartę kredytową, starać się o kredyty itp." - podkreślił podkomisarz.

W niektórych ogłoszeniach po przesłaniu CV ogłoszeniodawca prosi o przesłanie np. skanów prawa jazdy, uprawnień, dowodu osobistego. "Niestety, przesłanie takich danych może ułatwić przestępcom wyprodukowanie fałszywych dokumentów" - dodał Rozdziałowski.

Jak podkreślił, w fałszywych ogłoszeniach o pracę większość danych jest prawdziwa. "To są prawdziwe miejsca, identyczna nazwa firmy, adres. Za to kontakt mejlowy niewiele się różni od prawdziwego. Np. w adresie mejlowym zamiast małych liter używa się dużych liter - to są często drobiazgi, na które nie zwracamy uwagi" - wyjaśnił.

Rozdziałowski wskazał, że w przypadku tego typu działań dużym problemem jest to, że jeden przestępca może zebrać ogromną ilość informacji i danych osobowych.

"Ludzie chętnie odpowiadają na ogłoszenia o pracę. Często niesprawdzając dokładnie, co to jest za ogłoszenie, nie weryfikują wiarygodności stron internetowych, na których one się pojawiły" - powiedział.

"Dobrym sposobem uniknięcia przekazania danych osobom niepowołanym, jest zadzwonienie do instytucji, której dotyczy dane ogłoszenie i sprawdzenie, czy rzeczywiście poszukiwani są pracownicy, czy konieczne jest przekazanie drogą elektroniczną numeru PESEL, numeru dowodu osobistego czy skanów dokumentów. Może takie dane będą potrzebne, ale dopiero w przypadku rozmowy kwalifikacyjnej" - dodał.

Policjant podkreślił, że każdy, kto ma podejrzenie, że jego dane mogą być wykorzystane w przestępczy sposób, powinien zgłosić się do najbliższej jednostki policji.

"Jeżeli okaże się, że w rzeczywiście mogło dojść do przestępstwa z wykorzystaniem tych danych, to wtedy taka osoba ma już status pokrzywdzonego. Ale, co bardzo ważne na każdym etapie sądowego wezwania będzie mogła wykazać, że zgłosiła się na policję. I nawet, jeśli dane wyciekły z jej winy, to pokazuje, że wyraźnie się nie zgadza, by ich użyto w sposób przestępczy" - powiedział Rozdziałowski.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

 

           dodaj komentarz

Współpracujemy

 

 

Reklama